Pracownia elektronika
Do napisania tego artykułu przyczynił się jeden z czytelników SERIOUS'a. Zapytał
wprost. Co powinien mieć początkujący elektronik na wyposażeniu swojego warsztatu?
Ja przez długie lata miałem do dyspozycji... słuchawkę telefoniczną, tą z metalową
membraną. Nie było mnie stać na LAVO lub inny przyrząd wskazówkowy, więc słuchawka zastępowała mi wszystko. W razie
potrzeby szeregowo do niej włączałem opornik i wtedy "mierzyć" mogłem nawet napięcie 220V.
Cały "przyrząd" wyglądał tak:

Pomiaru dokonywało się jak zwykłym woltomierzem, z tym że zamiast wychylającej się
wskazówki przyrządu słychać było trzask. Przykładając słuchawkę do ucha należało uważać, bo mogło "kopnąć".
- jest trzask, jest napięcie
- nie ma trzasku, nie ma napięcia
- cichy trzask, małe napięcie
- głośny trzask, duże napięcie
O dziwo! Tym "woltomierzem" naprawiałem telewizory i uruchamiałem wszelkiej maści układy elektroniczne. Prawdziwy
przyrząd był drogi, a ten miałem za darmo.
Na bezrybiu i rak rybą :)
Dziś powiem że początkujący elektronik powinien mieć na pokładzie:
- Przyrząd uniwersalny wskazówkowy
- Przyrząd uniwersalny cyfrowy
- Częstotliwościomierz
- Jak jest, to oscyloskop OK.
Ci którzy bawią się "cyfrówką" muszą mieć jeszcze:
- Próbnik stanów logicznych
- Analizator stanów logicznych (schemat + reszta jest w tym magazynie)
- Programator EPROM'ek
- I wszelkiej maści inne programatory. Bez tego ani rusz. (szukaj programatora EPROM'ek i ATMEL'i w tym magazynie)
Niezależnie od tego czym się kto zajmuje, musi mieć jeszcze olej w głowie, bo słyszało się takie opinie, że prąd w
radiowęźle to inny prąd niż ten w sieci. Chyba kształt tego prądu i napięcie są inne, bo reszta jest ta sama.
Na koniec, co ja mam. Oprócz wspomnianej na wstępie słuchawki, mam jeszcze przyrząd
uniwersalny wskazówkowy, kupiony jeszcze w KOMISIE za ciężką krwawicę. Kosztował 1990zł, czyli całe miesięczne
wynagrodzenie. Oto jego symbol: C4324. C jest po rusku pisane, bo to ruski przyrząd. Ale jak chodzi. Już 30 lat!
Wspominał i pisał: Zenon/DIAL
|