..:: Serious Magazine ::.. wydanie 14
| |
Wstępniak
Fairy Castle czyli Zaklęty Zamek
Piano v1.0
Prezentacja Fairy Castle, Piano
Klimat...
Profesor
Nowoczesne zakupy...
Postać Atari - Nir Dary
List do mnie i o mnie - Jabol
Teraz ja!
Dekoder
Humor w Serious'ie
Recenzja, polemika: Numen
Nowy
K.S.O. 2T06 TURBO
Notka - TURBO 2T06
Moja przygoda z Atari...
Zabobony
Sidcar
Design Master
Próbnik - trzecie oko elektronika
Sterowanie biologiczne
Jak się pozbyć...
Grzebanie w popiele
Nakładka
Kontroler obrazu
Jaka dokładność?
Atari w Internecie
LCD
Gadżet
Gadżet - demo
Zestaw kilku prac
Wyjście
|
Nowoczesne zakupy w supermarkecie
Tak jakoś dzień był wyjątkowy jak na jesień. Ciepło, nie pada, nastrój mam niczego sobie. Wybrałem się do najbliższego punktu
by dorobić klucze. Przy okazji odwiedziłem stoisko ze sprzętem AGD + RTV.
Oooo!
Ładne radyjko tranzystorowe. Ma UKF, fale długie, średnie i o dziwo krótkie Pełny zakres! Rzecz mało spotykana w dobie panującego UKF'u. Przyglądam się i z nostalgią
wspominam czasy gdy słuchało się najbliższej radiostacji na słuchawki. Kawał drutu + dioda + słuchawka. Wystarczy dotknąć do rynny i grało.
Tak sobie patrzę, nie powiem, od jakiegoś czasu noszę się z zamiarem kupna jakiegoś radyjka z krótkimi falami. UWAGA! Podchodzi obsługa stoiska w postaci ładnie ubranego młodzieńca.
...Czym mogę służyć...
???
Pełne zaskoczenie.
Pewnie podświadomie odpowiedziałem... to radyjko mi się podoba, ile kosztuje?
180zł (PLN)
O! Podoba mi się, chyba wezmę.
Sprzedawca coś gaworzy o UKF'ie, że będzie można posłuchać, ale mnie UKF nie interesuje. Radio powinno być radiem, a nie radiowęzłem.
Mówię, że najbardziej interesują mnie fale krótkie. Można świata zakosztować, a nie tylko spoglądać na czubek nosa.
Więc bierze pan to? Pyta.
Tak. Odpowiadam
Proszę do kasy. Idzie przedemną.
I tu zaczynają się schody. Bo przy kasie jest NAJPRAWDZIWSZY komputer. Wydawało mi się że zakup radia to chwila, mgnienie oka, ale myliłem się.
W dobie komputerów, trwa to nieco dłużej. Tego nie wiedziałem, teraz już wiem.
A robi się to tak.
Sprzedawca radio położył na ladzie i zaczął wystukiwać coś na klawiaturze. Zdziwiony mówi...
Tego radia nie ma w komputerze...
???
Ja czekam. Szuka dalej. Coś mamrocze że pewnie nie wszedł na tą stronę (gdzie On go szuka? W Internecie?). Czekam cierpliwie. Na innej stronie też nie ma.
Błagalny zwrot głowy w kierunku kolegi po fachu i pytanie:
Gdzie to radio wstukałeś?
Powinno być tam a tam....
Ponowne szukanie... A ja czekam. Mija dziesiąta minuta, a radia nie ma. Kolega przysuwa się bliżej, teraz On stuka i szuka.
Nie ma!
I.... Odpowiedź.
Tego radia nie ma w komputerze, nie mogę go sprzedać.
???
Jak to tego radia nie ma. Przecież stoi na ladzie.
Nie ma i już.
Nie ma w komputerze, więc go nie ma.
Straszy czy co?
Moje pytanie, retoryczne. To w takim razie jak zostało przyjęte na stan jakim jest składowisko zwane SEPERMARKETEM !?
Mija kolejne dziesięć minut, a ja nadal nie jestem właścicielem radia, które mi się podoba i za które zapłacę!
Ponowne próby poszukiwania kończą się sukcesem.
JEST !!!! Jest! jEST!! JeSt!!!!
????
Dla mnie zagadka. Jak to jest, że maszyna która miała ułatwić życie ludziom, maksymalnie go utrudniła (w domyśle - komputer)!?
Tylko dobry nastrój powstrzymywał mnie od wypowiedzenia cierpkich uwag pod adresem obsługi stoiska. Aż korciło by podpowiedzieć, że kiedyś wchodziło się do sklepu i...
Proszę o to radio... Sprzedawca wziął go z półki, skasował co trzeba od ręki i nim minęła minuta, było po zakupach. Teraz jest inaczej. Ale to nie koniec męki. Radio jest w
komputerze, więc będę je miał. Co za ulga. A radość! WIELKA. Nic bardziej błędnego.
Potrzebne opakowanie. Ale gdzie ono!? Nie ma! Gorączkowe poszukiwanie i zero sukcesu.
Tu uwaga!!!
Sprzedawca zbliża się do... komputera. Tak, Tak! Do komputera. Stuka coś. Okazuje się że... szuka opakowania do radia które stoi już na ladzie, a ja chcę je kupić.
Ludzie!!!! Trzymojta mnie. Poszukiwania opakowania w komputerze! Nowa czynność. Muszę się tego nauczyć. Jakiś koleś obok podpowiada że powinno być na zapleczu.
Szukają w trzech. Nie ma!
:) :(
A ja stoję. Mija jakaś trzydziesta minuta. Tylko moje dobre samopoczucie nie pozwala mi oddalić się z tego super nowoczesnego sklepu wyposażonego w super nowoczesną
obsługę KOMPUTEROWĄ.
Nie byłbym sobą gdybym nie opisał tego co działo się w międzyczasie. Otóż, pan sprzedawca zajęty obsłużeniem mnie, przyjął kilka telefonów komórkowych, kilka takowych
wykonał, nie, nie w mojej sprawie. Tyczyły czegoś innego. W czasie, jak jeden komputer poszukiwał w katalogach radia, później opakowania, na drugim wystukiwał jakiś ważny
email (list elektroniczny? W pracy?). Przyznacie, operatywność najwyższego lotu. Tylko co ze mną, znaczy się z klientem? Ani słowa przepraszam, ani me, ani be. Chłop na
zagrodzie, równy wojewodzie. Idzie nowe. Przygotujmy się, bo marnie zginiemy.
I kto by pomyślał. Zakup radia trwał około, czy ponad pół godziny!
Czy naprawdę komputery ułatwiają życie? Kto zna odpowiedź, niech napisze do mnie.
Swoje wrażenia pod wpływem dobrego humoru i samopoczucia opisał...
Zenon/DIAL
|
|
|